Mieszkanie dla rodziny z dziećmi - jak urządzić funkcjonalną przestrze…
페이지 정보

본문
Kiedy zaszłam w drugą ciążę, nasze mieszkanie zaczęło nagle kurczyć się na naszych oczach. 68 metrów kwadratowych, które jeszcze rok wcześniej wydawały się przestronne, nagle stały się labiryntem zabawek, klocków i niewykorzystanych kątów. Zaczęłam szukać rozwiązań, które pomogą nam przetrwać bez przeprowadzki, bo kredyt na większe M po prostu nie wchodził w grę. I wiecie co? Okazało się, że da się zrobić całkiem sporo, jeśli podejdzie się do tematu z głową. Kluczem stało się dla mnie wielofunkcyjne meble i sprytne zagospodarowanie każdego centymetra. Zamiast standardowej wersalki w salonie postawiłam na kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową, która przyjmuje gości na noc, a w ciągu dnia służy jako wygodna sofa do czytania książek. Szafa w przedpokoju dostała dodatkowe półki na pościel i ręczniki, które wcześniej lądowały w kartonach pod łóżkiem.
Największym wyzwaniem okazał się pokój dziecięcy, gdzie musiały zmieścić się dwie dziewczynki w wieku dwóch i pięciu lat. Zdecydowałam się na piętrowe łóżko z pojemnikiem na pościel na dole, co natychmiast uwolniło metr kwadratowy podłogi. Starsza śpi na górze, młodsza na dole, a w pojemniku lądują sezonowe kołdry i zapasowe prześcieradła. Pod oknem stanął niski regał z plastikowymi koszami na zabawki, które dziewczynki same potrafią wyciągać i odkładać. Zrezygnowałam z biurka na rzecz składanego blatu montowanego do ściany, który po lekcjach znika, robiąc miejsce do zabawy. Wiem, że wielu rodziców boi się piętrowych łóżek, ale z atestowanymi barierkami i drabinką antypoślizgową to naprawdę bezpieczne rozwiązanie. Każda wolna ściana dostała haczyki na worki z klockami, a pod sufitem zawisł hamak na pluszaki, który uratował podłogę przed zalewem maskotek.
Salon w mieszkaniu dla rodziny z dziećmi to prawdziwe pole bitwy, ale też serce domu. U mnie strefę dzienną podzieliłam na trzy części: kącik wypoczynkowy z kanapą z funkcją spania, jadalnię z rozkładanym stołem i mini strefę zabaw przy oknie. Kanapa z funkcją spania okazała się strzałem w dziesiątkę, bo gdy wpadają teściowie, rozkładam ją w kilka sekund, a goście śpią na wygodnym materacu piankowym, a nie na zapadniętej wersalce. Stół rozkładam tylko przy większych okazjach, na co dzień wystarcza nam mniejszy blat z szufladą na serwetki i sztućce. Pod ścianą postawiłam regał z przesuwanymi drzwiami, który maskuje bałagan zabawek i książek. Dywan z krótkim włosiem łatwo odkurza się nawet po posypaniu kaszą manną, a sofa z tapicerką welurową przyznaję, wymaga odkurzania szczotką, ale za to nie widać na niej smug po palcach.
Sypialnia rodziców to często ofiara składana na ołtarzu dziecięcego pokoju, ale ja postawiłam granicę. Zainwestowałam w łóżko z pojemnikiem na pościel z solidnym stelażem listwowym, który zapewnia wentylację materaca i nie skrzypi przy przewracaniu się w nocy. Stelaz listwowy to dla mnie podstawa, bo przy dwóch małych dzieciach sen jest na wagę złota, a skrzypiące łóżko potrafi obudzić pół domu. Nad łóżkiem zamontowałam półkę na książki i lampkę do czytania, bo wieczory z książką to mój mały rytuał. Szafa przesuwna z systemem organizatorów pomieściła ubrania nas obojga, a w górnych półkach trzymam walizki i rzeczy sezonowe. Z boku postawiłam wąski komódkę na bieliznę, która służy też jako stolik nocny. Przedpokój to kolejne wyzwanie, gdzie każdy centymetr się liczy.
Przedpokój w bloku to często ciemny tunel, w którym lądują kurtki, buty, plecaki i zakupy. U mnie udało się zmieścić szafę z systemem przesuwnym, w której drzwiach zamontowałam lustro, optycznie powiększające przestrzeń. W dolnej części szafy zrobiłam wysuwane kosze na buty dzieci, bo wrzucanie ich na półkę kończyło się stosem na podłodze. Na ścianie zawisł organizer z kieszeniami na rękawiczki, szaliki i czapki, a pod wieszakiem postawiłam ławeczkę z miejscem na obuwie. Wszystkie plecaki i torby mają swoje haczyki, więc poranek przestał przypominać poszukiwanie skarbu. Zamontowałam też listwę magnetyczną na klucze, która uratowała mnie przed codziennym histerycznym szukaniem. W korytarzu postawiłam wąski regał na książki i ramki, ale tylko na wysokości oczu, aby nie zbierał kurzu z podłogi.
Kuchnia w mieszkaniu dla rodziny z dziećmi musi być przede wszystkim bezpieczna i łatwa w utrzymaniu czystości. U mnie sprawdziły się szafki z systemem cichego domyku, bo trzaskanie drzwiami budziło młodszą podczas drzemek. Blat roboczy zmywam ściereczką z mikrofibry, a pod zlewem trzymam kosz na odpady zamykany na zatrzask, żeby maluchy nie grzebały w śmieciach. nie wchodziła w grę ze względu na metraż, więc postawiłam na stół jadalniany z szufladą na sztućce i serwetki. Nad stołem wisi wisząca suszarka na kubki, która jednocześnie służy jako dekoracja. Lodówkę mam w zabudowie, a nad nią zamontowałam półkę na książki kucharskie i notatki. Zmywarka to u mnie podstawa, bo bez niej tonęłabym w brudnych naczyniach po śniadaniu, obiedzie i kolacji.
Łazienka to najmniejsze pomieszczenie w naszym mieszkaniu, ale udało się w niej zmieścić pralkę, suszarkę i szafkę z organizerami na kosmetyki. Pod umywalką postawiłam kosz na brudną bieliznę z pokrywą, który nie śmierdzi i nie widać w nim skarpetek. Nad sedesem zamontowałam wiszącą szafkę z lustrem, a w środku trzymam zapas papieru toaletowego i ręczników papierowych. Prysznic z kabiną narożną ma drzwi przesuwne, które nie zajmują miejsca przy otwieraniu. Na ścianie przy prysznicu powiesiłam organizer z kieszeniami na szampony i mydła, żeby nie stały na podłodze. Pod wanną zamontowałam półkę na wiadro i mop, a na haczykach wiszą szlafroki dla całej rodziny. Każda wolna ściana dostała półkę lub wieszak, bo w łazience nigdy dość miejsca na ręczniki.
Na koniec chciałam podzielić się jednym trikiem, który uratował nasze ściany przed zniszczeniem. W pokoju dziecięcym zamontowałam tablicę kredową na jednej ścianie, na której dziewczynki malują, przyklejają magnesy i piszą kredą. Resztę ścian zabezpieczyłam zmywalną farbą, która wytrzymuje próbę mazaków i tłustych rączek. W salonie postawiłam duży puf z pojemnikiem na koce, który służy też jako siedzisko dla gości. A w sypialni zamontowałam rolety rzymskie, które blokują światło i pomagają dzieciom zasnąć wcześniej. Każdy mebel, który wnoszę do domu, musi spełniać co najmniej dwie funkcje, inaczej nie ma u nas miejsca. Z czasem nauczyłam się, że mieszkanie dla rodziny z dziećmi to nie showroom z katalogu, ale żywa przestrzeń, która ewoluuje razem z nami. I wiecie co? Wcale nie musi być idealnie, żeby było dobrze.
- 이전글Meine Erfahrungen mit Industrial-Einrichtung im Alltag 26.06.21
- 다음글Kleine Küche, große Wirkung: Wie ich aus 12 Quadratmetern ein gemütliches Wohnwunder machte 26.06.21
댓글목록
등록된 댓글이 없습니다.